Relacje 2018/19

Gwardia Koszalin – Górnik Konin (27.10.18)

Wyjazd do Koszalina zapowiadał się ciekawe, a to ze względu, że w tym sezonie na nowo połączył nas układ z Gwardią. Stare przyjaźnie przetrwały, więc mecz pomiędzy naszymi drużynami był dobrą okazją do umocnienia naszej znajomości. Z tego głównie względu nie organizowaliśmy wyjazdu autokarowego i nad morze wyruszyliśmy autami.

Jak to bywa przy okazji takich meczów, ktoś od nas pojechał już nawet wcześniej, ktoś tam został na dłużej, a znaleźli się też tacy z emigracji, co przemierzali pół Europy, by zaliczyć tylko ten mecz. W sumie do Koszalina dotarliśmy w 45 osób, w tym 8 przedstawicieli Włocławskiej Patologii, za co im dziękujemy. Mimo długoletnich kontaktów, po raz pierwszy zasiedliśmy razem z Gwardzistami na stadionie przy Fałata na meczu pomiędzy naszymi drużynami. Na płocie pojawiły się dwie flagi – Gwardia Koszalin i Górnik Konin Aż do Śmierci oraz okazjonalne transparenty.

Na boisku ogromna niespodzianka, bowiem nasz Górnik jak nigdy dotąd w III lidze wygrał 4 bramkami na wyjeździe. Na trybunach panowała wiadoma atmosfera, ale na boisku piłkarze oby dwóch drużyn zapowiadali walkę o każdy centymetr murawy. Nasi reprezentanci zagrali jednak bardzo solidnie, więc wygrana nie była raczej skutkiem koszalińskiej gościnności.

Tej za to nie brakowało na trybunach i nie tylko, zarówno przed jak i po meczu, więc w tym miejscu należą się podziękowania dla Gwardzistów. Przejazd i powrót spokojny.

Górnik Konin – Polonia Środa Wlkp. (20.10.18)

Na stadionie mogliśmy po raz pierwszy w historii zobaczyć na raz wszystkie grupy młodzieżowe i dziecięce, trenujące w Górniku. Około 250 dzieciaków i młodzieżowców pojawiło się wspólnie na trybunie przy Podwalu, a w przerwie meczu również na boisku, prezentując się dumnie z górniczym herbem na piersi. Na płocie pojawiły się również flagi i transparenty poszczególnych roczników w klubie, a na sektorze przygotowany został okolicznościowy transparent z wymownym hasłem „Górnik to siła – Biało-niebieska rodzina”. Prezentacja z pewnością robiła wrażenie, a cały Konin w końcu mógł się w końcu przekonać, który klub jest największą siłą sportową w mieście. Szkoda tylko, że od lat nie widzą tego w miejskim ratuszu. 

Nasz sektor tego dnia to ok. 70 osób z jedną flagą na płocie i dopingiem przez cały mecz. Po drugiej stronie stadionu wisiał znany już transparent, skierowany do urzędującego prezydenta, który nie kwapił się ze wsparciem dla naszego klubu. Przez pewien czas, doping był prowadzony nawet na dwie strony, po tym jak grupy młodzieżowe siedzące naprzeciw trybuny krytej zostały również poderwane do śpiewu przez jednego z naszych kibiców. Na to wsparcie zareagowali w końcu nasi piłkarze, którzy mimo to, że przegrywali 0-1, podnieśli się, strzelili rywalom 3 bramki i w konsekwencji zasłużenie wygrali. 

Lech II Poznań – Górnik Konin (14.10.18)

Termin meczu ze względu na występy reprezentacji Polski został przeniesiony na 7 listopada.

Górnik Konin – KKS Kalisz (06.10.18)

Gdy mieliśmy rozpocząć przygotowania do derbów, okazało się, że na klub padło widmo upadłości, po tym jak zasądzone zostało odszkodowanie dla psa od klubu za mecz … z 2010 roku z Legią Chełmża. Taki obrót sprawy spowodował, że organizacja tego meczu przez klub zeszła na dalszy plan. Szukano innych rozwiązań, jak przełożenie meczu na późniejszy termin czy zamiana gospodarza meczu z jesieni na wiosnę, aby do tego momentu poukładać finanse klubu. Niestety klub z Kalisza nie było skłonny na ustępstwa, więc skończyło się tym, że derby zostały finalnie rozegrane w pierwotnym terminie, w Koninie na Podwalu, ale bez udziału publiczności. Derby przy pustych trybunach to jednak chyba nie derby, ale trudno było mieć pretensje do naszych działaczy, że tak to musiało wyglądać.

Na boisku przegraliśmy 1-2, tracąc bramkę w doliczonym czasie gry.

Legia Chełmża – Włocłavia Włocławek (06.10.18)

Tego samego dnia, co derby w Koninie bez publiczności, udaliśmy się razem z Włocłavią na mecz wyjazdowy z Legią Chełmża. Podróż pociągiem z Włocławka z jedną przesiadką w Toruniu. Pod stadionem w Chełmży zameldowaliśmy się w trakcie trwania meczu, czekało nas jeszcze mozolne wpuszczanie, ale pod koniec pierwszej połowy wszyscy goście byli już na sektorze. W sumie w Chełmży zameldowało się ok. 200 przyjezdnych, w tym nas 37 oraz Zawisza Bydgoszcz w 50. Na meczu głównie wymiana uprzejmości z miejscowymi. Przed końcem 2 połowy opuściliśmy stadion, aby zdążyć na pociąg powrotny. Pozdro dla obecnych!

Zryw Dąbie – Górnik Konin (03.10.18)

Kolejny mecz w ramach konińskiej ligi mistrzów lub jak kto woli, regionalnego Pucharu Polski na szczeblu KOZPN. Nasi piłkarze gładko wygrali 5-0 i awansowali do kolejnej fazy. Nie organizowaliśmy wyjazdów pucharowych i tym razem nic się nie zmieniło, ale na meczu obecna była delegacja 3 fanatyków Górnika. 

Warto podkreślić, że miejscowi działacze i kibice również dołączyli się do zbiórki na ratowanie naszego klubu i po tym meczu na konto zrzutkowe naszego klubu trafiło kilka dodatkowych stówek – wielkie dzięki! 

Sokół Kleczew – Górnik Konin (29.09.18)

Te derby regionu konińskiego miały nieco inny charakter, bo działacze i piłkarze Sokoła odpowiedzieli na apel naszego zarządu i dołączyli do zbiórki na ratowanie naszego klubu. W obliczu takiego gestu solidarności, siłą rzeczy wszelkie animozje sportowe schodziły raczej na dalszy plan. Zresztą już od dawna można było zaobserwować, że większe ciśnienie na derby powiatu to już raczej przeszłość.

W Kleczewie nasz sektor liczył ok. 100 kibiców, w tym ok. 20 to fani z Sompolna (dzięki!). Konkretny doping przez całe spotkanie. Na płocie zawisło „Biało-Niebieskie Imperium”, transparent do prezydenta Nowickiego a także flaga powieszona przez młodzieżowego Górnika z rocznika 2006.

Nasi piłkarze przegrali z Sokołem 0-1 po stracie bramki z rzutu karnego. Po meczu przybiliśmy piątki z zawodnikami z oby dwóch drużyn.

Górnik Konin – KP Starogard (22.09.18)

Na meczu ze Starogardem utworzyliśmy ok. 50-osobowy młyn z jedną flagą na płocie. Ponadto po drugiej stronie stadionie, naprzeciw trybunki krytej powieszony został sporych rozmiarów transparent o treści „Prezydencie Nowicki ratuj Górnika!”. Jego przesłanie odnosiło się do widma rozwiązania klubu, jakie pojawiło się po wyroku sądowym, nakazującym klubowi wypłatę gigantycznego odszkodowania dla jednego z policjantów poszkodowanych… w 2010 roku na meczu z Legią Chełmża. Ogólnie rzecz ujmując miasto wypięło się w kwestii jakiejkolwiek pomocy dla naszego klubu w tej sprawie, a sam zarząd Górnika rozpoczął rozpaczliwą w tej sytuacji zbiórkę pieniędzy na ratowanie klubu.

Wiadomo jak się gra na boisku, kiedy nawet nie wiesz, czy ten mecz nie jest przypadkiem ostatnim, więc z pewnością pochwalić należy naszych zawodników za to spotkanie. Zakończyło się ono bezbramkowym remisem, mimo iż przed pierwszym gwizdkiem to goście byli zdecydowanym faworytem.

KKS Kalisz – Gwardia Koszalin (15.09.18)

Okiem Górnikowca to spotkanie wyglądało jako niezwykle ciekawie. Patrząc na kontakty i relacje obu klubów, na stadionie w Kaliszu można się było spodziewać reprezentantów nawet 10 ekip kibicowskich, co chyba się nie często się zdarza na stadionach III ligi. Szczęśliwie się złożyło, że nasz mecz ligowy został przeniesiony do Konina, a mecz Gwardii w Kaliszu był rozgrywany wieczorem przy jupiterach. W ten sposób niektórzy mogli zaliczyć dwa spotkania jednego dnia.

Do Kalisza wyjechaliśmy w 82 osoby (autokar + auta). W sumie w sektorze gości z opóźnieniem na mecz pojawiło się 268 fanów, w tym oprócz Gwardii (102) i nas także Górnik Wałbrzych ze Świdnicą (47), delegacja Arki Gdynia (2) oraz Ostrovia Ostrów (35). Sektor dobrze oflagowany, w tym wisiała jedna nasza flaga.

Gospodarze pompowali się od dłuższego czasu na „mecz rundy w Kaliszu”. W sumie to raczej rozczarowali, bo jak na taką pompę frekwencja na stadionie nie należała raczej do spektakularnych. Z naszej perspektywy wyglądali w młynie w porywach na jakieś 300-350 osób, ale sami określili się na 5 stówek. Podobno 150 osób to ich układowicze (określili Widzew 100, Kotwica 40, Elana 10). W pewnym momencie zaobserwowaliśmy nawet dość komiczną sytuację, jak delegacja zapewne z kaliskiego sektora zbierała statystów z innych części trybun do młyna. Ultrasi z Kalisza zaprezentowali oprawę z racami w asyście transparentów z hasłami na wzór jednej z piosenek disco.

Gwardia przegrała mecz 0-1. Powrót spokojny, jednak cała trasa z ogonem.

Górnik Konin – Mieszko Gniezno (15.09.18)

Zgodnie z terminarzem, pierwotnie mecz miał się odbyć na wyjeździe, ale ze względu na prace remontowe na gnieźnieńskim stadionie, został ostatecznie przeniesiony do Konina. Podpasowało to również nam kibicom, bo tego dnia zamierzaliśmy wesprzeć Gwardzistów na wyjeździe w Kaliszu, więc z pewnością ewentualny wyjazd do pierwszej stolicy Polski nie doszedłby do skutku. Tego dnia nasz sektor na Podwalu to ok. 60 osób z jedną flagą na płocie i średnim dopingiem. Co ciekawe, w klatce pojawili się tego dnia kibice gości w sile 18 osób z barwami. To pewna nowość, bo w meczach pomiędzy naszymi drużynami próżno dotychczas  było szukać dopingu dla Gnieźnian.

Ogromną niespodziankę sprawili nam także piłkarze. Ten kto postawił kupon u bukmachera na Górnika, mógł się nieźle obłowić. Statystyki przedmeczowe mówiły swoje: Mieszko Gniezno był drużyną niepokonaną w lidze od 540 dni (!) czyli dokładnie od 51 kolejek ligowych. Passa została jednak w końcu zakończona, a po końcowym gwizdku to nasi biało-niebiescy mogli się cieszyć z wygranej 2-1.

Przed końcem meczu urwaliśmy się z Podwala na wyjazd z Gwardzistami do Kalisza.

Polonus Kazimierz Biskupi – Górnik Konin (12.09.18)

Nasza ostatnia i zarazem jedyna chyba w historii wizyta w Kazimierzu Biskupim miała miejsce jakieś 13 lat temu, kiedy graliśmy tam swój mecz ligowy w okręgówce. Wówczas w tej klasztornej mieścinie zameldowało się dwoma autokarami niecałe 150 fanów Górnika albo raczej „agroturystów”, bowiem ówczesne wyjazdy do tego typu miejsc miały charakter kibicowskiej „agroturystyki”. Jeżdżący wówczas na Górnika fani z Kazimierza Biskupiego tworzyli mniej lub bardziej zorganizowany fan club, jednak po latach nie zostało po nim obecnie niestety nawet śladu. Tym razem kibicowsko nie organizowaliśmy wyjazdu zbiorowego, ale w niedalekim Kazimierzu pojawiło się 20 fanów Górnika. I to tyle z kronikarskiego obowiązku.

Górnik Konin – Bałtyk Koszalin (08.09.18)

Na meczu z Bałtykiem Koszalin nasz sektor w porywach ok. 6 dyszek, z mniejszym lub większym dopingiem. Bardzo liczne wsparcie chłopaków z Sompolna, za co wielkie dzięki! W ten sam weekend, 9 kibiców Górnika Konin z flagą narodową obecnych na meczu kadry Polski we Włoszech na meczu Ligi Narodów (dokładnie w Bolonii). W sumie w sektorze Polaków ok. 2-2,5 tys. fanów, sporo ekip z całej Polski, a reprezentacja Polski zremisowała z Włochami 1-1.

Bałtyk Gdynia – Górnik Konin (02.09.18)

W ostatni dzień szkolnych wakacji przyszło nam ponownie jechać nad polskie morze na kolejny wyjazdowy mecz Górnika. Tym razem terminarz zesłał nas w niedzielę do Gdyni na spotkanie z tamtejszym Bałtykiem. Los, albo raczej PZPN nie był zbytnio łaskawy, bowiem było to trzecie pod rząd wyjazdowe spotkanie naszych zawodników na Pomorzu (po wcześniejszym Szczecinie i Kołobrzegu).

Wyjazd pod względem kibicowskim, zresztą piłkarskim również (ale o tym za chwilę), nie wypadł nam raczej zbytnio pomyślnie. Z Konina wyjechaliśmy autokarem w sile 35 osób, w tym razem z nami Ostrovia Ostrów w 5 osób i chłopaki z Sompolna w 4. Na miejscu wspomogli nas również Gwardziści w 7 osób, co łącznie dawało sumę 42 kibiców przyjezdnych z 3 flagami (w tym jedna Ovii). Wokół samego wyjazdu było sporo wątpliwości, bo właściwie nie było nawet do końca wiadomo, czy będzie nam dane obejrzeć to spotkanie, gdyż miało ono być rozegrane na rezerwowym boisku bez udziału przyjezdnych (w tym czasie remont na Stadionie Narodowym Rugby, gdzie swoje mecze rozgrywa normalnie Bałtyk). Ostatecznie mieliśmy informację od kibica Bałtyku, że w razie konieczności będziemy mogli obejrzeć mecz z…. peronu trójmiejskiej kolei elektrycznej, który znajduje się tuż obok boiska bocznego przy stadionie Arki Gdynia. Tak też się stało, bowiem Bałtyk nie chciał nas wpuścić na swoją trybunę i pierwszy raz chyba w naszej historii dopingowaliśmy Górnika nietypowo z kolejowego peronu.

Miejscowi kibice w sile kilkudziesięciu osób również dopingowali swój zespół. Piłkarsko kolejny mecz bez niespodzianki. Nasi piłkarze znów zostali łatwo wypunktowani i zakończyli spotkanie porażką 0-3. Była to 4 porażka na 5 kolejek ligowych, więc nikomu chyba nie było do śmiechu. Paradoksalnie przy pozostałych wynikach z ligi… „awansowaliśmy” z ostatniego na przedostatnie miejsce w tabeli, choć oczywiście to żadne pocieszenie. Podziękowania dla Gwardii Koszalin, Ostrovii Ostrów i Sompolna za wsparcie na tym wyjeździe. 

Górnik Konin – Radunia Stężyca (25.08.18)

Na meczu z Radunią, nasz sektor tego dnia to kilkadziesiąt osób z jedną flagą na płocie. Tego samego dnia delegacja 8 osób jest obecna razem z Ostrovią na ich wyjeździe na Polonię Leszno. W sumie w sektorze gości pojawiło się łącznie 36 osób z flagą Bażanty. 

Kotwica Kołobrzeg – Górnik Konin (19.08.18)

Na pierwszy wyjazd w sezonie przyszło nam jechać do stolicy niemieckiej geriatrii w Polsce, czyli do Kołobrzegu. Niby fajnie, bo w końcu wakacje i można skoczyć nad morze, to jednak niedzielny termin jak i sama pora meczu (wieczór) nie wszystkim mogły pasować, szczególnie, że na powrocie droga do domu zawsze wydaje się dłuższa. Można się jedynie domyślać, że w szczycie nadmorskiego sezonu smażenia frytek, taki termin meczu był gospodarzom chyba na rękę, w przeciwieństwie oczywiście do przyjezdnych.

Wśród miejscowych kibiców i tym razem zapanowało wielkie podniecenie kolejną wizytą Górnika w Kołobrzegu, a im bliżej meczu tym większy mogliśmy zaobserwować poziom internetowej agresji Kotwicy. Trzeba tu dodać, że w tym aspekcie dobrali się niemal idealnie ze swoimi nowymi (od czasów naszej poprzedniej wizyty) przyjaciółmi z Kalisza. Ich mobilizacje na mecze z nami także ostatnio najczęściej przebiegały pod przewodnim hasłem w stylu „Je… Konin”.

Z Konina wyruszyliśmy w miarę wcześnie, bo w planach mieliśmy również okazyjną wizytę nad Bałtykiem. Mimo drobnego poślizgu czasowego na trasie, udało nam się wjechać po drodze do Ustronia Morskiego, gdzie zostało jeszcze trochę czasu na małe plażowanie, kąpiel w morzu czy rybkę z patelni. Plaża w Kołobrzegu, patrząc choćby na charakter meczu i zebrane oddziały prewencji nie była w tym przypadku raczej możliwa. Morskie atrakcje z pewnością rekompensują w takich przypadkach męczącą podróż ponad 350 km w jedną stronę do celu.

W Kołobrzegu pojawiło się w sumie 86 przyjezdnych, z czego kilkanaście osób nie wchodziło na obiekt i spod stadionu śledziło przebieg spotkania. W naszej łącznej liczbie było 6 kibiców Ostrovii Ostrów oraz 26 fanów Gwardii Koszalin. Na płocie zawisły 3 nasze flagi (Łańcuchy, HGK i Śp. Kijoł) oraz 1 Ostrovii, a także przez pewien okres trans chłopaków z Koszalina. Jak widać, czas od zakończenia zgody nie miał wpływu na nasze dobre relacje z Gwardią, a tym spotkaniem zostały one na nowo odświeżone. Przyjęliśmy, że forma układu pomiędzy naszymi grupami będzie chyba najbardziej odpowiednim określeniem.

Miejscowi, wspomagani przez Pogoń Szczecin (40 osób wg ich relacji), MKS Karlino (58) i KKS Kalisz (20), uformowali młyn na pewno w ponad 200 osób, z flagami wszystkich tych klubów i 2 transami na płocie. Frekwencja na pewno wyższa niż na ostatnim meczu z nami, ale jak na 4 składy i możliwości samej Pogoni na Pomorzu chyba raczej bez szału. Zresztą parę razy stało się to tematem naszych przyśpiewek jak choćby w przypadku humorystycznego okrzyku „Nie napinaj się dziewczyno, bo pół młyna to Karlino” :)

Fani Kotwicy reagowali szczególnie nerwowo na pozdrowienia dla Gwardii Koszalin, więc im tego po prostu nie żałowaliśmy. Swoją drogą sami chyba zapomnieli ile to już razy zmieniali swoje „relacje” na Pomorzu (jak choćby te z obecnym na meczu Karlinem), a sam temat zmian ich przynależności do „rodziny Pogoni” stał się niemal legendarny w całej Polsce. Doping z naszej strony na nienajgorszym poziomie, przynajmniej tak wynikało z relacji zakazowiczów pod stadionem. Sporo obustronnej wymiany uprzejmości, ale chyba nikt nie spodziewał się, że będzie inaczej. Miejscowi również z dopingiem przez większość meczu. Spodziewaliśmy się jakiejś oprawy, bo podobno zbierali wcześniej kasę do puszki na mecz z nami, jednak niczego z ultraski na tym meczu nie uświadczyliśmy.

Przejazd jak i powrót w obstawie. Mimo porażki Górnika 0-2, atmosfera w autokarze była całkiem wesoła, jeden z fanów zaliczył nawet tradycyjny chrzest wyjazdowy. W Koninie zameldowaliśmy się po około 18 godzinach podróży, mniej więcej około 4 nad ranem. Kto nie był, niech żałuje! Na koniec podziękowania dla Ostrovii i Gwardii za wsparcie na tym meczu!

Górnik Konin –  Wda Świecie (15.08.18)

Frekwencja na Podwalu bez szału. Nasz sektor tego dnia to ok. 50-60 osób, z kilkoma okrzykami. Ogólnie wakacyjny piknik. 

Świt Skolwin – Górnik Konin (10.08.18)

Niestety od porażki rozpoczęli nasi piłkarze ligowe zmagania. Na inaugurację sezonu 2018/19 biało-niebiescy ulegli nieznacznie Świtowi Skolwin Szczecin 0-1. Piątkowy mecz w Szczecinie rozpoczynał tegoroczne zmagania III ligowców z naszej grupy. 

Wyjazd kibiców na Skolwin nie był organizowany z różnych powodów, więc tym razem na stadionie w tej dzielnicy Szczecina zabrakło dopingu dla biało-niebieskich